Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


Artykuł został opublikowany także na witrynie eioba.
Wersja z 2013-10-19

English versionWersja dwujęzycznaBilanguage version


Grzegorz Jagodziński

Historia zasiedlenia Afryki

Uwaga: wszystkie cytaty w tym artykule są podane w tłumaczeniu jego autora.

Z pozoru wydaje się, że historia zasiedlenia Afryki nie kryje w sobie żadnych zagadek. Szeroko znany i akceptowany model zwany „pożegnaniem z Afryką” zakłada, że gatunek Homo sapiens rozwinął się na tym właśnie kontynencie, i że ludność zamieszkującą Afrykę stanowią po prostu potomkowie tych, którzy lądu tego nigdy nie opuścili.

Pod względem językowym rdzenna ludność Afryki rozdziela się na 4 duże grupy, określane mianem fyli. Są to:

Poza tymi 4 grupami może znajdować się kilka słabo poznanych języków, takich jak shabo (Etiopia), laal (Czad), mpre (Ghana) czy bangi-me (Mali). Podział językowy nie do końca pokrywa się z antropologicznym choćby dlatego, że odrębni pod wieloma względami Pigmeje nie zachowali swojego dawnego języka i posługują się dziś mową sąsiadów. Ludy Niger-Kongo i nilo-saharyjskie zdaje się łączyć odległe pokrewieństwo, dlatego obejmuje się je wspólną nazwą ludów niger-saharyjskich. Na ich określenie używa się też terminu Zindż.


Historia ludów Zindż

Badania językoznawców (częściowo też antropologów) pozwoliły na sformułowanie przypuszczenia, że ludność Nowej Gwinei (a także Andamanów – określana łącznie jako indopacyficzna) jest pod pewnymi względami bliższa części Afrykanów, mianowicie ludom Zindż, niż inne grupy zamieszkujące kontynenty skolonizowane w wyniku wyjścia z Afryki. Przypuszczenie to znane jest pod nazwą hipotezy afropacyficznej.

W krótkim artykule „Implications of African Language Family Histories for Human History” Christopher Ehret stwierdza na temat hipotezy afropacyficznej:

„Hipoteza ta implikuje istnienie dwóch początkowych strumieni ludzkich migracji z Afryki. Pierwszy strumień podążał wzdłuż południowych wybrzeży Azji aż do Nowej Gwinei i sąsiadujących z nią łańcuchów wysp. Drugi strumień skierował się zachodniej Azji, a stamtąd do Europy oraz poprzez centralną i północną Azję aż do obu Ameryk.”

Według tego autora w historii zasiedlenia Afryki należy wyodrębnić 4 główne epizody.

  1. W bardzo odległej przeszłości powstały w Afryce dwa początkowe ugrupowania języków. Jedno z nich tworzyła rodzina khoisan („buszmeńska”), drugie – wszystkie pozostałe języki. Języki pierwszego ugrupowania przechowały spółgłoski wdechowe (mlaski). Wspólnym przodkiem wszystkich innych (poza khoisańskimi) był język, który mlaski utracił. Taki scenariusz potwierdzony jest także dowodami natury genetycznej, a więc wygląda na wiarygodny. Mogły też istnieć inne grupy, które wyodrębniły się w ciągu tego epizodu, na przykład Pigmeje, ale ich pierwotne języki nie przetrwały.
  2. Jakiś czas później drugie ugrupowanie rozdzieliło się na dwa. Jedna z tak powstałych grup tworzy makrofylę afropacyficzną. Należą do niej – spośród współczesnych afrykańskich rodzin językowych – Niger-Kongo i nilo-saharyjska, a ponadto liczne rodziny z Nowej Gwinei, popularnie określane jako „papuaskie”.
  3. Kolejny epizod polegał na uformowaniu i oddzieleniu się drugiej grupy wtórnej. Wśród jej spadkobierców znajduje się ostatnia z wielkich rodzin językowych Afryki, mianowicie rodzina afroazjatycka (dawniej znana jako semito-chamicka), rozmaite rodziny północnej i centralnej Azji. a także języki indiańskie.
  4. Jakieś 20 000 lat temu klimat Afryki stał się wyjątkowo suchy. W tych trudnych warunkach wiele ludzkich populacji schroniło się w Afryce północno-wschodniej, która stała się refugium dla uciekinierów z całego kontynentu. I jeszcze dziś w każdej z czterech rodzin – khoisan, Niger-Kongo, nilo-saharyjskiej i afroazjatyckiej – istnieje gałąź ograniczona w swym zasięgu do tego właśnie rejonu. Piąta odrębna rodzina, która mogła w przeszłości istnieć w tej okolicy, dziś składa się tylko z jednego pozostałego języka, zwanego shabo. W czasie tego trudnego okresu języki wymienionych pięciu rodzin wpływały na siebie, czego ślady jesteśmy rzeczywiście w stanie odczytać nawet dziś w ich gramatyce i słownictwie. Istnieją silne dowody lingwistyczne, że poza północno-wschodnią Afryką na kontynencie tym mogły przetrwać co najwyżej nieliczne grupy ludzkie. A gdy klimat polepszył się, nastąpiło ponowne zaludnienie kontynentu z jego części północno-wschodniej przez ludy mówiące językami należące do tych pięciu różnych rodzin językowych.

Tym sposobem na pierwszy rzut oka historia zasiedlenia Afryki wydawałaby się całkowicie wyjaśniona. Jednak z punktu widzenia logiki, objaśnienie poznanych fakty wcale nie musi odwoływać się do istnienia postulowanych dwóch strumieni migracji w trakcie epizodów 2 i 3. Jest bowiem również możliwe, że zaobserwowane podobieństwa są wynikiem odwrotnej migracji ludów indopacyficznych w przeszłości, 15–20 tysięcy lat temu, tj. migracji z Nowej Gwinei z powrotem do Afryki.

Wbrew pozorom, stwierdzenie takie brzmi wiarygodnie. Nie ma żadnego powodu, by wstępnie zakładać niemożność powrotnej migracji zachodzącej wiele dziesiątków tysięcy lat po skolonizowaniu jakiegoś lądu nawet wówczas, gdybyśmy rozważali ją jako podróż morską. Przecież prawdopodobnie już 60 000 lat temu ludzie byli w jakiś sposób w stanie przebyć morze i dotrzeć do Australii (data ta wydaje się dziś bardziej prawdopodobna niż okres 40 000 lat temu, jak podają starsze źródła). Dlaczego więc mielibyśmy nie założyć, że 40–45 tysięcy lat po skolonizowaniu Australii inni ludzie byli już w stanie przebyć Ocean Indyjski i dotrzeć do brzegów Afryki?

Jak stwierdzono wyżej, istnieją lingwistyczne dowody istnienia postulowanej makrofyli afropacyficznej (np. obecność klas nominalnych w większości należących do niej języków). Z drugiej strony brak jest dowodów na to, że wszystkie pozostałe języki używane poza Afryką są spokrewnione na takim samym poziomie jak języki zindż (zwane też niger-saharyjskimi i obejmujące rodziny niger-kongijską i nilo-saharyjską) z językami indopacyficznymi.

I tak w szczególności, wbrew pewnym popularnym pomysłom, większość rzeczywistych specjalistów wątpi w ideę „Amerindian” Greenberga i poddaje ją silnej krytyce. Australijscy Aborygeni także nie pasują do scenariusza dwóch strumieni migracji, ponieważ nie są oni bliżej spokrewnieni z Papuasami, a ich języków nie rozpatruje się w obrębie makrofyli indopacyficznej.

Jednak najpoważniejszych dowodów przeciwko przypuszczeniu o istnieniu dwóch fal migracji dostarczyli genetycy. Stwierdzili oni, że zasadnicza migracja z Afryki miała miejsce 80 000 temu, i że nie ma żadnych śladów dwóch pierwotnych strumieni migracji. Istnieje też spory interwał czasowy między datą opuszczenia Afryki przez pierwszych ludzi a datą istnienia wspólnoty językowej pra-zindż, datowanej przez Ehreta na 15–20 tysięcy lat temu. W dodatku data kolonizacji Nowej Gwinei przez ludy indopacyficzne wydaje się znacznie wcześniejsza.

Wszystkie te wyżej wymienione fakty pociągają za sobą następujące wnioski odnośnie zasiedlenia Afryki:

1. Istniał tylko jeden początkowy strumień migracji z Afryki, jakieś 80 tysięcy lat temu, zgodnie z tym, co mówią genetycy.

2. Jedna z pierwszych fal tej migracji dotarła do Nowej Gwinei (a prawdopodobnie także do Tasmanii i Andamanów): była to fala indopacyficznej wspólnoty językowej. Wydarzenie to mogło mieć miejsce już 60 000 lat temu, stąd dziś obserwujemy tak duże zróżnicowanie w obrębie języków tej makrofyli.

3. Ajnowie i tak zwani Paleoindianie mogą być także odpryskami tej fali (a pierwsza kolonizacja obu Ameryk mogła być znacznie dawniejsza niż okres kultury Clovis 13 500 lat temu – takie stwierdzenie stoi w zgodności z obrazem lingwistycznym Nowego Świata, ale jest bez znaczenia dla omawianego tu tematu).

4. Około 20–15 tys. lat temu miała miejsce migracja powrotna: grupa ludów indopacyficznych przybyła do Afryki z Nowej Gwinei, być może (choć niekoniecznie) drogą morską.

5. Przybysze (lud zindż) dysponowali odmienną techniką i posiadali inną kulturę niż miejscowi, i dlatego zaczęli liczebnie wzrastać i asymilować zastanych w Afryce autochtonów. Dysponujemy bezpośrednim dowodem, że proces ten rzeczywiście zaszedł: dowodem tym są Pigmeje, „fizyczna” pozostałość Afryki sprzed okresu kolonizacji ludów zindż. Pozostałościami „fizycznymi” i jednocześnie językowymi afrykańskich aborygenów są Buszmeni. Kilka istniejących izolatów jak mpre, bangi me, chyba też shabo, może także być pozostałością dawnej Afryki.

W przeciwieństwie do tego obrazu, pogląd zakładający istnienie dwóch strumieni migracyjnych sugeruje, że przodkowie ludów afropacyficznych żyli w Afryce razem z Buszmenami i innymi ludami przez wiele tysięcy lat – dlaczego więc obserwujemy dziś różnice w ich wyglądzie zewnętrznym i genach? Należałoby przecież oczekiwać, że fizyczne i genetyczne różnice na tym kontynencie będą stawały się coraz mniejsze wskutek krzyżowania (będącego normalną cechą naszego gatunku), podczas gdy różnice między populacjami afrykańską i pozaafrykańską będą wzrastały z powodu izolacji. Tymczasem jest odwrotnie: ludy zindż są wciąż bardziej podobne do Papuasów niż do Buszmenów.

A kiedy miał miejsce podział ludów afropacyficznych na afrykańskie i indopacyficzne? Czy już 80 tys. lat temu? Jeśli tak, dlaczego ludy zindż przez tak długi okres zachowały podobieństwo do Papuasów, podczas gdy inne ludy uformowały odmiany znane jako rasy ludzkie? Czym zajmowały się ludy pra-zindż w Afryce pomiędzy 80 a 15 tysiącami lat temu? Dlaczego nie rozprzestrzeniły się wówczas po całym kontynencie? Klimat nie był przecież suchy przez cały ten długi czas. Dlaczego tak długo siedziały spokojnie i dopiero 15 tysięcy lat temu zaczęły się rozprzestrzeniać? Cóż takiego wydarzyło się 15 tys. lat temu, że właśnie wtedy osiągnęły przywództwo nad innymi ludami afrykańskimi i stały się zdolne do ich zdominowania? Przecież wcześniej musiały żyć obok nich przez kilkadziesiąt tysięcy lat! Inaczej mówiąc, dlaczego ludy zindż zaczęły rozprzestrzeniać się dopiero 15 tysięcy lat temu, a nie mogły rozprzestrzeniać się wcześniej?

A może podział na ludy zindż i indopacyficzne miał miejsce tuż przed okresem wspólnoty niger-saharyjskiej, około 20 tys. lat temu? W takim razie Papuasi musieliby dotrzeć do Nowej Gwinei dopiero 15 tys. lat temu, co jest wątpliwe z językowego punktu widzenia. Kto wcześniej zamieszkiwał Nową Gwineę? Kto skolonizował Wyspy Salomona 27 tysięcy lat temu i pozostawił ślady, interpretowane jako pozostałości prymitywnego rolnictwa? Jaka była w takim razie historia Tasmańczyków (których wymarłe języki też są zaliczane do grupy indopacyficznej), którzy zostali wypędzeni z Australii przez Aborygenów? I kto zamieszkiwał Australię 40, a prawdopodobnie nawet 60 tysięcy lat temu?

Takie pytania i wątpliwości odnośnie każdego z dwóch możliwych scenariuszy każą wierzyć raczej w migrację powrotną do Afryki niż w dwa początkowe strumienie ludzkich migracji z Afryki.

Oto najciekawszy fragment z artykułu Rodgera Blencha „Genetics and linguistics in sub-Saharan Africa”:

„Jednak to nie objaśniało w sposób zadowalający dlaczego najlepsi kandydaci na potomków pierwotnego Homo sapiens, Khoesanoidzi z południowej Afryki, mają wyraźnie inny fenotyp. Jest też dziwne, że jak się wydaje, niewiele śladów ich typu fizycznego można znaleźć poza Afryką. Jedno z możliwych wyjaśnień tej sytuacji jest takie, że większość obecnych Afrykanów przypomina Papuasów, gdyż ich przodkowie wyemigrowali ze wschodnich wybrzeży Oceanu Indyjskiego z powrotem na zachód i ponownie weszli do Afryki, przynosząc ze sobą własne umiejętności, technikę, i być może także systemy społeczne i rytuały, następnie rozprzestrzenili się po Afryce, i stopniowo zastąpili lub zasymilowali wiele populacji tubylczych. Takie rozumowanie zostało jak się wydaje po raz pierwszy przedstawione w swojej współczesnej formie przez Kingdona (1993), choć wskutek braku dowodów genetycznych było niewiele więcej niż spekulacją. Jeżeli zostanie zaakceptowane, ci wcześni imigranci byliby przodkami Nilo-Saharyjczyków, gdyż jest to najstarsza z rdzennych fyli poza fylą Khoesan.”

[Blench uważa, że języki Niger-Kongo są po prostu jedną z gałęzi fyli nilo-saharyjskiej, zob. inne jego artykuły.]


Historia Afroazjatów

Zajmijmy się teraz czwartą językową fylą Afryki, Afroazjatami. Z biologicznego punktu widzenia, aby zaszła ewolucja populacji, konieczne są trzy rzeczy: nacisk środowiska, izolacja i dostatecznie długi czas. Scenariusz, w którym rasy ludzkie (cokolwiek termin ten naprawdę oznacza) rozwijają się po prostu dlatego, że ludzie zamieszkują różne strefy klimatyczne, wydaje się kompletnym nonsensem. A zatem musiał istnieć okres w ciągu ludzkiej historii, w którym w różnych strefach klimatycznych istniały stosunkowo dobrze izolowane i raczej małe populacje, praktycznie nie kontaktując się z innymi populacjami. Okres ten musiał trwać przynajmniej 20–40 tysięcy lat. Interwał czasowy między latami 80 000 a 40 000 p.n.e. jest najlepszym kandydatem, był to bowiem okres, gdy ludzie rozprzestrzeniali się po całym świecie. Był to też okres, gdy ludy afropacyficzne musiały żyć na Nowej Gwinei i musiały tam ewoluować w oddzieleniu od innych ludzkich istot.

Metody uzyskiwania pożywienia w owym okresie były prymitywne, dlatego ludzie musieli żyć w dużym rozproszeniu. Migracje tam i z powrotem na duże odległości były rzadkie, bo nie znano żadnych środków transportu, a także dlatego, że ludzie byli przystosowani tylko do lokalnego środowiska. Wszystkie te okoliczności umożliwiły powstanie różnorodności, która przejawia się dziś w istnieniu ludzkich ras. Język oczywiście był wówczas ściśle związany z cechami fizycznymi – i dopiero zupełnie niedawno granice językowe zaczęły przenikać granice występowania cech biologicznych.

Afroazjaci wydają się być fizycznie różni tak od ludów niger-saharyjskich, jak i od Buszmenów, i jednocześnie bliżsi Indoeuropejczykom, nawet jeśli afrykańskie części rodziny zostały poddane w ciągu wielu wieków wpływowi ludów Zindż (nb. ich języki też przejęły wiele obcych cech, jest to szczególnie widoczne w grupach omotyckiej, kuszyckiej i czadyjskiej). Najnowsze badania wyłączają języki afroazjatyckie z makrorodziny nostratyckiej (która obejmuje języki indoeuropejskie, uralskie, ałtajskie, drawidyjskie, a może także eskimo-aleuckie), niemniej jednak ciągle aktualna jest teza o pokrewieństwie między afroazjatyckim a nostratyckim na nieco głębszym poziomie. Nostraci nie byli z pewnością tymi, którzy pierwsi wyemigrowali z Afryki, ponieważ istnieli około 15, a nie 80 tysięcy lat temu. A język, z którego rozwinęły się zarówno języki afroazjatyckie, jak i nostratyckie, musiał istnieć jakieś 25 tysięcy lat temu. Ci Protoafroazjatonostratycy (lud „protoafrokaukaski”) musieli należeć do „rasy białej” i musieli żyć poza Afryką (możliwe, że gdzieś na Bliskim Wschodzie).

Innymi słowy, zarówno Afroazjaci, jak i ludy niger-saharyjskie nie należą prawdopodobnie do oryginalnej populacji afrykańskiej, i obie te wielkie grupy uczestniczyły w migracji powrotnej do Afryki. A zatem, jeśli to prawda, przodkowie współczesnych Amharów musieli odbyć dwie wycieczki tam i z powrotem, a więc łącznie 4 migracje:

1. z Afryki na Półwysep Arabski 80 tysięcy lat temu (pierwotny strumień migracyjny „pożegnania z Afryką”),

2. z Bliskiego Wschodu z powrotem do Rogu Afryki 20 tysięcy lat temu (Elamici byli prawdopodobnie najbliższymi krewniakami Afroazjatów, i nie uczestniczyli w tej migracji),

3. z Afryki na Bliski Wschód (być może około 10 tysięcy lat temu) – migracja ludów protosemickich,

4. z południowej Arabii do Etiopii, a więc znów z powrotem do Afryki.

Nie ma niczego dziwnego w takim scenariuszu, biorąc pod uwagę długość okresów czasu, o jakich tu mówimy. A gdyby wierzyć Biblii, Hebrajczycy (i ich przodkowie) odbyli nawet 5 migracji: trzy pierwsze opisane wyżej, czwartą z Bliskiego Wschodu (Abraham urodził się w Ur w Mezopotamii) do Egiptu i piątą z Egiptu to Kanaanu (Mojżesz).

I tym sposobem uzyskujemy prosty i wiarygodny obraz migracji ludzkich, prostszy niż obraz Ehreta i bardziej zgodny z danymi genetycznymi. 80 tysięcy lat temu pewni ludzie opuścili Afrykę. Spośród tych, co wówczas w niej pozostali, żyją dziś tylko ludy Khoisan (i może Pigmeje). I rzeczywiście, według genetyków największy genetyczny odstęp oddziela Buszmenów od reszty ludzkości. Odstęp ten może być efektem pożegnania z Afryką 80 tysięcy lat temu.